Makaron jest jednym z najczęściej demonizowanych produktów w dietach odchudzających. Wiele osób słyszało, że jeśli chce schudnąć, powinno całkowicie zrezygnować z makaronu. Dlatego często pojawia się pytanie: czy makaron tuczy i czy można go jeść podczas redukcji.
Podobnie jak w przypadku wielu innych produktów, odpowiedź jest dość prosta. Sam makaron nie powoduje przyrostu masy ciała - kluczowa jest całkowita liczba kalorii w diecie.

Ile kalorii ma makaron?
Kaloryczność makaronu zależy od rodzaju, ale w przybliżeniu 100 g suchego makaronu zawiera około:
- 350-370 kcal
- 12-13 g białka
- 70-75 g węglowodanów
- niewielką ilość tłuszczu
Po ugotowaniu makaron zwiększa swoją objętość, ponieważ wchłania wodę. Dlatego porcja 100 g ugotowanego makaronu ma około 130-160 kcal.
W praktyce typowa porcja obiadowa to około 60-100 g suchego makaronu.
Czy makaron tuczy?
Makaron sam w sobie nie tuczy.
Przyrost masy ciała wynika z nadwyżki kalorii w całej diecie. Oznacza to, że można jeść makaron i jednocześnie chudnąć, jeśli dzienny bilans kalorii pozostaje ujemny.
Problem pojawia się najczęściej wtedy, gdy makaron jest częścią bardzo kalorycznych potraw.
Do najczęstszych dodatków należą:
- tłuste sosy śmietanowe
- duże ilości sera
- smażone mięso
- olej lub masło
To właśnie te składniki często odpowiadają za większość kalorii w daniu.
Czy można jeść makaron na redukcji?
Tak - makaron może być częścią diety redukcyjnej.
Ważne jest jednak:
- kontrolowanie porcji
- odpowiednie dodatki
- zbilansowanie całego posiłku
Dobrym przykładem prostego posiłku może być makaron z:
- chudym mięsem
- pomidorowym sosem
- warzywami
Takie danie może być sycące i stosunkowo lekkie kalorycznie.
Czy rodzaj makaronu ma znaczenie?
Pod względem kalorii różnice między rodzajami makaronu są niewielkie.
Makaron pełnoziarnisty często zawiera jednak:
- więcej błonnika
- więcej składników mineralnych
- wolniejsze trawienie węglowodanów
Dzięki temu może na dłużej zaspokajać głód i powodować mniejsze wahania energii po posiłku.
Najczęstszy problem z makaronem
Makaron jest jednym z tych produktów, które bardzo łatwo zjeść w dużej ilości.
Często wynika to z tego, że:
- jest smaczny
- szybko się go przygotowuje
- trudno oszacować porcję "na oko"
Dlatego w praktyce warto zwracać uwagę na wielkość porcji, szczególnie podczas redukcji.
Jak podchodzę do makaronu w praktyce
Makaron pojawia się w mojej diecie dość regularnie. Najczęściej wybieram makaron ciemny albo pełnoziarnisty, głównie dlatego, że po prostu bardziej mi smakuje.
Zauważyłem też, że po daniach takich jak spaghetti z ciemnym makaronem mam znacznie bardziej stabilny poziom energii. Gdy zdarzy mi się zjeść jasny makaron, często po godzinie robię się senny i mam typowy "zjazd energetyczny".
Staram się też pilnować porcji, bo makaron to jeden z tych produktów, które bardzo łatwo zjeść w nadmiarze - szczególnie że jestem jego wielkim fanem.
Mam też swój mały lifehack: klasyczne spaghetti można spokojnie zrobić z innym kształtem makaronu, na przykład ze świderkami albo kolankami. Smak potrawy praktycznie się nie zmienia, a makaron nadal spełnia swoją rolę.
Makaron traktuję też jako stosunkowo tani i wygodny sposób na dostarczenie węglowodanów w diecie. Jeśli wybieram wersję pełnoziarnistą i pilnuję porcji, bez problemu mieści się w moim sposobie odżywiania.
Podsumowanie
Makaron sam w sobie nie tuczy.
Najważniejsze fakty:
- przyrost masy ciała zależy od całkowitej liczby kalorii w diecie
- makaron może być częścią diety redukcyjnej
- największe znaczenie mają dodatki i wielkość porcji
Dlatego zamiast całkowicie rezygnować z makaronu, lepiej zwrócić uwagę na sposób przygotowania posiłku.
Częste pytania
Nie. Sam makaron nie powoduje tycia. O przyroście masy ciała decyduje nadwyżka kalorii w całej diecie.
Tak. Makaron może być częścią diety redukcyjnej, jeśli jego ilość mieści się w dziennym zapotrzebowaniu kalorycznym.
100 g suchego makaronu ma około 350-370 kcal. Po ugotowaniu kaloryczność w przeliczeniu na wagę jest znacznie niższa.
Tak. Makaron pełnoziarnisty zawiera więcej błonnika i może na dłużej zapewniać uczucie sytości.






Dodaj komentarz